















Chyba najmocniejszy punkt wyjazdu. Poza tym jest to kolejne miejsce na Bliskim Wschodzie (obok Damaszku, Wadi Rum i Petry), do ktorego z pewnoscia jeszcze kiedys wroce...
Chcac nie chcac spedzilem tam prawie 3 dni. Transfer z Shirazu do Yazdu byl czynnoscia cokolwiek nudna. Czas w lodowatym autobusie (13 stopni wewnatrz wobec 40 na zewnatrz) spedzilem glownie na fotografowaniu bujnej pustynnej przyrody ;-))) Zgodnie z zaleceniem Chrabaszczy zameldowalem sie w hotelu Amir Chaqmaq, tuz obok calkiem interesujacego meczetu o tej samej nazwie. Zdecydowana wiekszosc budynkow na starym miescie Yazdu zostala zbudowana wieki temu z.... gliny i blota. Wrazenie niesamowite, zwlaszcza w kontekscie kolorystyki podczas kiczowatego zachodu slonca (wszystkie zachody zreszta chyba takie sa...)
Wracajac do noclegu, hotel byl sredniej jakosci (jak sie pozniej okazalo popelnilem blad lokacyjny) ale co bardziej istotne, spotkalem tam czworke Polakow: 2 mlode studenckie pary (swoja droga - odezwijcie sie! mam zdjecia...) Z grupa ta zaplanowalismy wspolna wycieczke po okolicach Yazdu... Strasznie ale to strasznie wycieczke ta zachwalal Maciej. Rzecz w tym, ze zalapalismy sie na zupelnie innego przewodnika, a w zasadzie tylko jedynie kierowce i to w dodatku mowiacego (z przedziwnym akcentem) jedynie po persku. Z zaplanowanych do odwiedzenia 6 rzeczy udalo nam sie zobaczy tylko 4, i to w atmosferze wiszacej w powietrzu awantury... Zreszta na tym calosc sie zakonczyla :-))) Nie bede opisywal szczegolow, wspomne tylko, ze opuszczona blotna wioska to na prawde niesamowite miejsce... :)
Chcac nie chcac spedzilem tam prawie 3 dni. Transfer z Shirazu do Yazdu byl czynnoscia cokolwiek nudna. Czas w lodowatym autobusie (13 stopni wewnatrz wobec 40 na zewnatrz) spedzilem glownie na fotografowaniu bujnej pustynnej przyrody ;-))) Zgodnie z zaleceniem Chrabaszczy zameldowalem sie w hotelu Amir Chaqmaq, tuz obok calkiem interesujacego meczetu o tej samej nazwie. Zdecydowana wiekszosc budynkow na starym miescie Yazdu zostala zbudowana wieki temu z.... gliny i blota. Wrazenie niesamowite, zwlaszcza w kontekscie kolorystyki podczas kiczowatego zachodu slonca (wszystkie zachody zreszta chyba takie sa...)
Wracajac do noclegu, hotel byl sredniej jakosci (jak sie pozniej okazalo popelnilem blad lokacyjny) ale co bardziej istotne, spotkalem tam czworke Polakow: 2 mlode studenckie pary (swoja droga - odezwijcie sie! mam zdjecia...) Z grupa ta zaplanowalismy wspolna wycieczke po okolicach Yazdu... Strasznie ale to strasznie wycieczke ta zachwalal Maciej. Rzecz w tym, ze zalapalismy sie na zupelnie innego przewodnika, a w zasadzie tylko jedynie kierowce i to w dodatku mowiacego (z przedziwnym akcentem) jedynie po persku. Z zaplanowanych do odwiedzenia 6 rzeczy udalo nam sie zobaczy tylko 4, i to w atmosferze wiszacej w powietrzu awantury... Zreszta na tym calosc sie zakonczyla :-))) Nie bede opisywal szczegolow, wspomne tylko, ze opuszczona blotna wioska to na prawde niesamowite miejsce... :)
Tego samego dnia na wieczor mialem kupiony bilet na nocny pociag do Teheranu. Ostatnie wieczorne chwile w Yazdzie spedzilem z moimi towarzyszami w niesamowitej restauracje w Orient Hotelu, by po zjedzeniu kapcia z wielblada niepostrzezenie sie oddalic w kierunku hotelu a pozniej dworca... I tu okazalo sie, ze zbyt wysoka temperatura tego dnia, albo obecnosc rodakow, na tyle uspily moja czujnosc, ze.... spoznilem sie na pociag :))) O nie, nie bylo mi wtedy do smiechu... Zrobilem tego wieczora na daremno 15 kilometrow z buta, aby z powrotem wrocic do hotelu i spedzic noc na jego uroczym dachu :) Rano w tempie ekspresowym zegnajac sie przywitalem ponownie z lekka zaskoczonymi moja obecnoscia Polakami, aby udac sie podkuliwszy ogon ponownie na dworzec - tym razem autobusowy. I w ten oto sposob stracilem zupelnie caly dzien, gdyz kolejne 10 dziennych godzin spedzilem w autobusie do Teheranu :p


3 komentarze:
heh Fajnie zobaczyć stare śmieci :) Mi też Yazd+okolice najbardziej przypadły do gustu :) na tych pieńkach na dachu co koło nich spałeś piliśmy miesiąc wcześniej pyszną herbatke :)
Chopie, czego ja na tych pieńkach nie robiłem ;-)
a ja nocowałam właśnie w orient hotelu i rzeczywiście widok z restauracji był niesamowity. Nie dane mi było zażyć rozkoszy sennych na materacu na dachu ale znam te klimaty gdyż spałam tak w Damaszku:) trochę się jednak dziwię czemu tak wszystkim podoba się Yazd - mnie osobiście bardziej zauroczył Esfahan moim zdaniem to miasto to kwintesencja Iranu:) Poza tym ruiny Persepolis dające wyobrażenie o tym jak potężnym państwem kiedyś była starożytna Persja:)w Yazd najbardziej podobały mi się wieże milczenia i wind towers:)
Prześlij komentarz